RSS
 

Po wakacjach

28 sie

Lato w Polsce się kończy, co mnie przygnębia – jak co roku. Zimne poranki, jeszcze zimniejsze wieczory i prawie mroźne noce… Zresztą, ile było ciepłych nocy w Polsce tego lata? Przeważnie 12 stopni, a ostatnio 8-9. Kiedyś się jeździło na wakacje pod namiot i nie było super karimat i termicznych śpiworów z jakichś tam kosmicznych włókien. Teraz bym się nie odważyła chyba…

Mały był pierwszy raz w życiu na półkoloniach. Spisał się świetnie, ale też program był bardzo ciekawy dla niego. Półkolonie nazywały się „Mały Odkrywca” i codziennie były inne „badania” i „eksperymenty”, trochę fizyki, trochę chemii, sporo kolorów i zabawy. Mały był zachwycony. Ani razu nie marudził, 9 godzin dziennie tam spędzał i odbierałam go uśmiechniętego od ucha do ucha.

Byliśmy też oczywiście na wymarzonych wczasach. W tym roku Majorka. Piękna wyspa, mnóstwo miejsc do zwiedzania. Mały nie był zadowolony z tego powodu. Zrobił mi awanturę po paru godzinach zwiedzania Palmy: „Mamo! Ty tylko chodzisz i ciągle robisz zdjęcia! I oglądasz kościoły! A ja nie chcę!”. No, mamy z nim co roku kłopot na wyjazdach, chociaż staramy się nie robić jakichś maratonów po zabytkach. Zawsze w takich momentach miło wspominam wózek… Siedział tam bąk spokojnie cały dzień i był spokój. Teraz, gdy się buntuje, że go bolą nogi i jest gorąco, działają tylko lody… I na czas lizania jest błoga cisza i żadnych protestów…

Zawsze zresztą staraliśmy się uatrakcyjniać zwiedzanie pod kontem małego (w Palmie np. było to ze 40 minut na placu zabaw; zupełnie nie męczyło go wspinanie się po drabinkach celem zjechania duszną gorącą blaszaną rurą; mało tego, te rury to był wg małego główny powód naszego przyjazdu do stolicy, zobaczył je raz z okien samochodu i nie było zmiłuj):

Założę się, że kto zwiedzał stolicę Majorki bez dzieci nie ma pojęcia o istnieniu takiej budowli w pobliżu Katedry…

Dwie wycieczki były stricte pod kątem małego – delfinarium z pokazem oraz akwarium (no dobra, ja też bardzo chciałam zobaczyć…:)) Myślę, że z tych dwóch miejsc to nie delfiny i inne morskie stworzenia najbardziej zapamiętał, bo największą atrakcja okazał się niewielki basen ze zjeżdżalniami (na tyle zignorowałam jego istnienie, że nawet nie wzięłam małemu kąpielówek – no po co brać kąpielówki na pokaz tresowanych delfinów??? A potem musiałam przekonywać małego, że nikt się nie będzie patrzył i śmiał z niego, że jest w majtkach – bo ostatecznie widząc jak rwał się do tego basenu nie miałam serca nie puścić go tam, tylko dlatego że nie miał gaci z odpowiednich tekstyliów… Przy okazji odkryłam, że już teraz, w wieku 6 lat, tego typu sprawy mają dla niego znaczenie…).

Z akwarium na pewno najlepiej zapamięta fontanny znienacka wytryskujące z chodnika, bawiła się tam cała dzieciarnia, a ja już byłam naszykowana, z kąpielówkami w torebce :) Więc mały miał radochę na sto dwa. A rodzice wznosili modły do nieba, żeby nie skończyło się to zapaleniem ucha, jak na Cyprze (zimne tryskające strumienie plus upał)…

Wiele by pisać jeszcze o Majorce, na dziś – tyle.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii ja - matka, heh, Trochę kultury

 

Tags: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~barbara

    01/09/2017 o 16:55

    Ale fajnie ,że udało wam się jednak spędzić fajnie wakacje. I dobrze ,że tym razem bez doktorów i leków :) A wy w tym roku ślecie małego już do szkoły czy jeszcze przedszkole? Bo ja już w trakcie szkolnych przygotowań …Buziakuję po wakacyjnie:*

     
  2. ~Agata

    02/09/2017 o 05:04

    Wakacje z dzieckiem to te z gatunku „niczego nie oczekuje, jak cos zwiedze to fajnie, jak nie, to nie wyjde z basenu caly urlop i tez bedzie git”. :D
    My w tym roku zaliczylismy 6 kempingow i Potwory nie maja chyba na co narzekac, bo calymi dniami smigali na rowerach, a w przerwach moczyli sie w jakiejs wodzie albo szaleli na placu zabaw. Tylko raz nas naszlo i zabralismy Mlodziez nad Niagare. Wiedzialam, ze piekna wodospadu to raczej nie docenia, ale ze podplynelismy stateczkiem pod sam wodospad, to sadzilam ze ten „rejsik” bedzie dla nich glowna atrakcja. Tiaaa… Zapytani w drodze powrotnej, zgodnie oswiadczyli, ze z calej wycieczki najlepsze byly lody i frytki, ktore im zafundowalismy za grzeczne wystanie w niebotycznej kolejce po bilety. :D
    U nas juz rok szkolny sie zaczal i ciezko sie przestawic, ale na szczescie przed nami dlugi weekend. :)
    Pozdrawiam!

     
 

  • RSS