RSS
 

Archiwum - Marzec, 2017

Język i zęby…

30 mar

Mały myje ręce w kuchni, mam przy zlewie mydło i płyn do naczyń w podobnych dozownikach i raz mu się pomyliły.

- Spłucz rączki, bo wziąłeś płyn do naczyń zamiast mydła.

- A można od tego umarnąć?

:)

Muszę przyznać, że jako polonistkę interesują mnie niepoprawne formy językowe, które tworzy na wzór poprawnych zasad gramatycznych (jak w przypadku powyżej – skoro jest „zagarnąć”, może być „umarnąć”). Byłaby o tym ciekawa praca magisterska! Mały np. bardzo lubi tworzyć liczbę mnogą z końcówką -y, czyli na wzór słów „chłopcy”, „samochody” tworzy „faly” (zamiast fale). Niektórych jego wyrażeń nawet nie poprawiam, tak mi się podobają, np. „plufnąć” do wody :) Natomiast nie darowuję mu prostactwa językowego, pod moje dyktando nie mówi inaczej jak „włączyć”/”wyłączyć”, a za „poszłem” daję mu kary (żartuję :)).

Co do bardziej fizycznych aspektów paszczy – wypadła małemu górna jedynka, trzymająca się zresztą już od dawna na włosku (czy raczej resztkach dziąsła), ale nie mozna było jej tknąć. Jeszcze zanim wypadła, zrobiła wokół siebie tyle miejsca, że teraz mały ma w buzi puste miejsce jak na trzy nowe zęby, a nie tylko jeden. Co nie przeszkadza mu co chwila otwierać paszczęki w różnym gronie rodzinnym i nie tylko, z arcytrudnym pytaniem poprzedzającym: Zgadnij, który ząb mi wypadł?

Po utracie zęba oczywiście temat był jeden: co przyniesie wróżka zębuszka. Za moich czasów takich ekstrasów nie było… Mały nie akceptuje lansowanych w bajkach monet pod poduszką, woli słodycze i jakieś niespodzianki, co mi kilka razy obwieścił, zanim poszedł spać. A nawet gdy już zasnął, to po chwili mnie przerażony zawołał: mamo, mamo, przecież musimy położyć ząb pod poduszką! Równie przerażona zaczęłam go szukać po łazience, dziękując sobie w duchu, że jakoś zapomniałam go od razu wyrzucić. Co się go potem naszukałam w nocy, celem podmianki…

Ale rano radość była wielka. Już o szóstej…

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii ja - matka, heh

 
 

  • RSS