RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2016

Bilansik

11 sie

Mój synek to już pięciolatek. Banalnie dodam, że nie wiem, kiedy to zleciało! Normalnie skandal, szok, niedowierzanie.

Mały bilans zrobię, bo ani się obejrzę, a będzie się szykował do studniówki. Chyba że dobra zmiana zlikwiduje studniówkę, bo czemu by nie. Jezu, lepiej nic o dobrej zmianie już nie pisać, bo mi zamkną bloga ;)

Mały ma 113 cm wzrostu.

Waży 21 kg.

Rozmiar buta: 32.

Zna literki, cyferki, wymawia wszystko ładnie, ale lubi się pieścić i wtedy sepleni.

Jest towarzyski – bawi się chętnie z dziećmi w przedszkolu i z wszystkimi swoimi kuzynami i kuzynkami, a piszę o tym, bo jednak miewa swoje schizy. Np. idziemy dla odmiany do innego niż zazwyczaj parku, gdzie jest fajny plac zabaw i karuzela dla dzieci taka w starym stylu –  z końmi i karocami. Mały dwie godziny przesiedzi na ławce, bo na placu zabaw „nie chce, żeby były dzieci”, a do karuzeli nawet nie chciał podejść. Albo – kolejny raz zrobił nam numer z basenem, powtórka z zeszłego roku. Upał, nowy basen, zjeżdżalnia, o której mały non stop mówi. Jesteśmy na tym cholernym basenie i co? I siedzimy dwie godziny na kocu. Nie wejdzie do wody, nie pójdzie na zjeżdżalnię. Bo nie. No, trzymajcie mnie!

Ulubiona potrawa: mięso. Oprócz słodyczy oczywiście. Ale nawet przedszkolanki mówiły, że tak, jeśli chodzi o obiady, z małym nie ma problemu, mięsko zawsze sam chętnie zje, potem może ziemniaki, za to suróweczka Boże broń.

Sport: bardzo się stara na lekcjach pływania, dobrze kopie piłkę, lubi różne fikołki i wygłupy na łóżku lub trampolinie, ale totalnie ma w nosie rower czy hulajnogę. Coś tam trochę pojeździ, ale nie widzę tego zapału, co u innych dzieci, za którymi biegają sprintem przerażone matki.

Inne umiejętności: obsługa laptopa, tabletu – proszę bardzo. Wszystko, byleby leciały bajki. Lubi te naprawdę stare, nawet za mojego dzieciństwa one już były stare: Krecik, Bajki z mchu i paproci, Zaczarowany ołówek, Pomysłowy Dobromir, Sąsiedzi. Z nowych bajek: ani razu nie obejrzał Kaczora Donalda, ale owszem, Shrek, Epoka Lodowcowa itp. bardzo chętnie. A propos Epoki lodowcowej i opisanych wyżej schiz/fochów. Chcieliśmy wziąć małego do kina na najnowszą część, reklamowaliśmy na wszelkie sposoby: wielki ekran, krzesełka, światełka itp. Tak histeryzował, że nie chce, że odpuściliśmy, a poza tym złapał – tradycyjnie już w upały – anginę. Właśnie skończyliśmy antybiotyk, w tym roku chyba trzeci. A są dzieci, które w jego wieku mają za sobą w ogóle max jeden antybiotyk; bardzo nad tym ubolewam.

Chorowanie małego to największa moja bolączka, największy stres i nerwy. Mam nadzieję, że za rok, na podsumowania sześciolatka będę mogła napisać – przestał chorować!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii ja - matka, heh

 
 

  • RSS