RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2016

Dinozaur TYLKO patrzy

23 sty

Mamo, a wiesz, dinozaur nie umie mówić – oznajmił mi mały kładąc swoją przytulankę do łóżka. – On tylko patrzy.


Nagle inaczej spojrzałam na smoka z Ikei, którego mały nazywa dinozaurem, na jego wyszywane oczka, i poczułam się nieswojo… Hmm… TYLKO PATRZY… Ło matko, dobrze, że to nie jakiś pajacyk-klaun-arlekin, których nie lubię i się boję, bo bym uciekła z krzykiem z dziecięcego pokoju…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii ja - matka, heh

 

Początek roku

15 sty

Chciałoby się z optymizmem wejść w nowy rok, nawet – ODPUKAĆ W PUSTE, NIEMALOWANE I JESZCZE W NIE WIEM CO – jako tako jesteśmy zdrowi. Mały dotrwał do dzisiejszego dnia – a bardzo się obawiałam, że się nie uda – i świetnie się bawił na balu karnawałowym. Uwielbia tańczyć, skacze do każdej muzyki, ostatnio zachwycony oglądał z babcią „Jaka to melodia” (mama jakoś nieszczególnie jest fanką), więc nie dziwię się, że dziś w emocjach opowiadał: „Mamo, ja tańczyłem cały czas! Kręciłem się w kółeczko, o tak! (pokazuje, pokazywał też babci przez telefon…) Pan grał na klawiszach!”. Nie wnikałam, jakiż to zespół wynajęło przedszkole, ale mały podśpiewywał wieczorem „Będzie, będzie zabawa, będzie się działo…”, więc to chyba jakaś kapela weselna sobie dorabia…

Zaliczyliśmy dziś tez wizytę kontrolną u laryngologa. Nie ma złudzeń, lekarz był nowy i nie znał dokładnie całej historii małego (czyli zapalenie ucha na przemian z anginą i w koło Macieju), ale ledwo zajrzał mu w gardło, od razu powiedział bez ogródek – wszystko do wycięcia, nie ma co zwlekać, takich migdałów nie wyleczy się niczym. Zmienił nam skierowanie z wycięcia jednego migdała na usunięcie wszystkich. Masakra, jak dla mnie. Boję się powikłań i bólu u synka, ale nie ma wyjścia, jak widać. Jeszcze miesiąc z hakiem. Jeszcze wcześniej jedna wizyta u poprzedniej doktor, czy na pewno to jedyne wyjście. Chciałabym być już po. Z niechrapiącym dzieckiem, z zamkniętą buzią. Z mniejszym moim strachem, czy już jest chory, czy jeszcze jednak nie, jeszcze ten dzień funkcjonujemy normalnie.

Z pozytywnych rzeczy jeszcze – udało się nam być w tym roku kilka razy na sankach! To rzadkość w ostatnich latach, jak wiadomo. Nawet bałwana dało się ulepić.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii ja - matka, heh

 
 

  • RSS