RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2015

A czemu by nie angina w środku upalnego lata?

12 sie

Kiedy jest najlepsza pora, by dostać masakrycznie wysokiej gorączki i nie reagować na leki? Powiem Wam. Niedziela. Jak się jest samemu w domu z dzieckiem, bo mężydło wybyło na delegację wyjątkowo w weekend. Teraz piszę o tym spokojnie, ale w tę niedzielę, kiedy przez 3 godziny mały miał 39,9 i nic nie spadało ani po paracetamolu, ani po ibupromie, sama myślałam, że zejdę na zawał. Niby tylko gorączka u dziecka, wielkie halo. Ale po lekach jeszcze wzrosła, małemu dziwnie posiniały nogi (były normalnie niebieskie, zwłaszcza kolana) i dostał dreszczy. I płakał: moje oczy, moje oczy!!! Jezus Maria.

Teraz wiem, że zsinienie się w gorączce zdarza, że mogą boleć bardzo oczodoły i że dreszcze to też norma. Ale wtedy zdecydowałam się zadzwonić na pogotowie. Przez pierwszą minutę w ogóle nie mogłam wydusić słowa, w końcu jakoś wydukałam, o co chodzi. Babka była rzeczowa i pomocna, poradziła jeszcze małego spróbować schłodzić wodą i jak nie spadnie gorączka, to dzwonić jeszcze raz. O zimnej kąpieli nie było mowy, samo wspomnienie o tym wywoływało histerię i ryk. Na siłę okładałam synka mokrymi pieluchami, a i tak się wyrywał i wrzeszczał „Zabraj to!!!!! Zabraj to!!!!!!”.

Ale pomogło, temperatura spadła o dwie dziesiąte. I nagle ktoś dzwoni. Kie licho, myślę? Nieznany numer? Wyobraźcie sobie, z pogotowia pani oddzwoniła z pytaniem, jak tam to dziecko. I podała mi numer do dyżurującego pediatry w szpitalu. Zadzwoniłam tam, lekarka bardzo rzeczowo mi poradziła, co dalej robić, zwiększyła dawki leków, wyjaśniła, ze czasem przy podawaniu leku temperatura nie osiągnęła jeszcze szczytu i dlatego może jeszcze wzrosnąć, mimo podania leku.

W końcu jako tako przetrwaliśmy do rana, potem oczywiście lekarz, antybiotyk i jeszcze walka z gorączką, ale już w miarę na spokojnie.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii ja - matka, heh

 
 

  • RSS